wyszukiwanie blogów

4 paź 2015

Lapidarium Nowych Rozdziałów



Autor: annzwill
31. Łowy procentowe
Trochę się zasiedzieli. Alkohol zdążył już wystarczająco mocno uderzyć do głowy Sho i Hinaty. Pozostała trójka trzymała się nie najgorzej, choć daleko było im do trzeźwości. Ivi zarządziła odwrót. By dojść do siebie musieli nieco pomóc dwójce najbardziej pijanych. Naruto wziął Hinatę na barana, a Ivi i Kiba wkładając ręce pod ramiona Sho, pomagali mu się przemieszczać. Na początku postanowili odtransportować oświeconego. Po drodze żartowali, że jak ich Sasuke zobaczy, to będą mięli kłopoty. Ich głośne zachowanie sprowadziło wspomnianego osobnika wprost do nich. Stanął przed nimi razem z Sakurą
- Oooo-oł! - Dość głośno wyrzucił z siebie blondyn. Nieco się zachwiał, ale zdołał jedną ręką podtrzymać się ramienia szatyna...


Autor: Sasame Ka
1# Znak nadchodzących zmian
Rudowłosa stanęła obok mnie, ani na moment nie przestała unosić kącików ust. Powiew wiatru bawił się jej luźnymi kosmykami tuż obok twarzy. Przymknęła oczy, a ja patrzyłam na nią z podziwem. Była wolna. Całkowicie. Jakby stworzona do tego, aby czarować ludzi swoim wdziękiem. Przypominała mi dawną siebie. Troszkę dziecinną, naiwną, niewinną. Pełną życia.
Odwróciła buzię w moją stronę i otworzyła oczy. W jej karmazynowych tęczówkach odbijał się blask słońca. Małe płomyki tańczyły wesoło, dając mi swego rodzaju wiarę. Poczułam rozlewające się ciepło w klatce piersiowej.
— I jak, Cerise? Podoba się? To mój mały światek, kiedy mam jakiś problem zawsze przychodzę go sobie tutaj go przemyśleć. Ewentualnie odprężyć się. — Nie mogłam uwierzyć, że ta dziewczyna miała w sobie tyle charyzmy, a jednocześnie była taka dojrzała.
— Jest wspaniale — odparłam, rozkoszując się cudownym zapachem niesionym przez wiatr.


Autor: Dita Regnif
Time for love cz.3
— Hej.
Liv aż podskoczyła nerwowo, błyskawicznie odwracając się do stojącego za nią bruneta. Mierząc go niezadowolonym spojrzeniem, roztarła mrowiącą skórę za uchem gdzie jeszcze nie dawno czuła jego ciepły oddech.
— Nie skradaj się jak duch, baranie — warknęła z rozdrażnieniem, mrużąc ostrzegawczo powieki.
— Wpadłem się tylko przywitać — wyjaśnił, kiwając komuś ponad jej ramieniem, po czym skupił się ponownie na Senju. — Czas mnie goni.
— Nie bardzo rozumiem… — Liv momentalnie wyczuła, że coś się święci. Uchiha wyglądał jakby rzeczywiście miał napięty grafik. Dziwne. Raczej zakładała, że z racji wygranej licytacji będzie zatruwał jej życie na każdej przerwie, a tu taka niespodzianka. Sama nie wiedziała czy dobra czy zła.
— Nowy projekt szkolny jest wyjątkowo absorbujący, a przynajmniej bardziej niż przypuszczałem. Bardzo prawdopodobne, że wyrwę się dopiero po lekcjach.
— Aha… Nie no, spoko. Obowiązki, kumam. — Senju błyskawiczne zdusiła w zarodku niespodziewane uczucie rozczarowania, które miało czelność w ogóle się w niej pojawić. Zamiast tego uśmiechnęła się nonszalancko, poprawiając torbę na ramieniu. — No to leć, nie zatrzymuję cię.
— Widzimy się po lekcjach, tak?
— Mhm… — przytaknęła, doskonale sobie zdając sprawę, że nie zaczeka aż książę Itachi raczy się pojawić. Okej, chłopak ma jakieś zobowiązania szkolne, ale ona niekoniecznie. Dlatego najlepiej będzie jak każde z nich pójdzie w swoją stronę. Przecież te spotkania nie mają najmniejszego sensu…
— Mam nadzieję, że pamiętasz co mi obiecałaś, Liv…
— Nie mam sklerozy — warknęła złośliwiej niż zamierzała, dodatkowo rozdrażniona, że ją przejrzał. Jakimś niewyjaśnionym cudem ten dupek domyślił się, że ani myślała na niego czekać. — Ale, zastrzegam, że jak za długo nie będziesz się pojawiał to zawijam się do domu.
— Nie ma problemu.


Autor: Luce Lue
Rozdział 5
- Zwolnij! No zwolnij, kurna, mówię! – Podekscytowany Deidara złapał za zagłówek kierowcy. – Tak bardzo chcesz dostać mandat? Dobra, spoko, mnie to wali. Rób sobie co chcesz, ale nie moim wozem! – W tym momencie chłopak stał skulny pod samochodowym dachem wspierając się na siedzeniach kierowcy i pasażera. Coraz bardziej wychylał swoje ciało do przodu, tak jakby chciał zaraz przejść na sam przód auta. Padły kolejny uwagi na temat jak beznadziejnym kierowcą jest Sasori. Słychać było głośne jęki i narzekania. „Jeździsz zbyt gwałtownie” , „Nie widziałeś tego pieszego na pasach?!” , „ Nie hamuj tak ostro! Ziemniaki na targ wieziesz, czy co?”


Autor: carmelosxd
Sasunaru XVIII
- Kocham Cię Naruto Uzumaki.
- Ja Ciebie również Sasuke Uchiha. Nie mów takim głosem, jakbyśmy mieli się żegnać.
- Nie mówię. - burknąłem, lecz mimo tego na mojej twarzy było można dostrzec wyraz rozbawienia.
- Masz szczęście draniu. A teraz do roboty!
- Jakiej roboty? Robótki ręcznej? - nie mogłem się powstrzymać, by tego nie powiedzieć. Widząc zawstydzenie na twarzy blondynka, z moich ust wydobył się cichy śmiech. Otarłem się kroczem o jego, po czym nachyliłem się i musnąłem jego usta. Gdy mój pocałunek został odwzajemniony, uśmiechnąłem się i oparłem o drzewo.
- Dupek. - ciche mruknięcie z ust mojego przyjaciela ponownie spowodowało u mnie napad wesołości. Po chwili opanowałem się i spojrzałem na niego.
- Mówiłeś coś?
- Dupek. - widząc, jak odchodzi w stronę naszej paczki, moje usta drgnęły ku górze.


Autor: Kejża
4. Wątpliwości
— Tylko na tyle cię stać? — prychnęła, swobodnie podchodząc w moją stronę. Zmrużyłam oczy, jakby miało mi to pomóc w przewidzeniu jej kolejnego ruchu, ale i one zawaliły. Nim zdążyłam cokolwiek zrobić, wyprowadziła mocny cios. Zasłoniłam się rękami; lewa solidnie oberwała, ale osłoniła twarz. — Pokaż mi jeszcze — warknęła jak w amoku i znów się zamachnęła. Powtórzyłam swój ruch; Ino mnie przechytrzyła i kolejny raz uderzyła w brzuch. Skuliłam się bardziej, niż poprzednio — wrażenie, że każdy, najmniejszy organ znajdujący się w moim ciele wybucha, wzmogło się. Jęknęłam, wybałuszając przy tym oczy, gdy upadałam na kolana. Ból był potworny, a ja nie miałam wystarczająco dużo sił, by go znieść.
Kolejny cios Ino zrównał mnie z ziemią. Dziewczyna kopnęła w moje żebra dwukrotnie, dopiero za drugim razem sprowadzając do parteru. Przytuliłam umęczoną twarz do chłodnego żwiru i dyszałam powoli, ospale; czułam, że zaraz umrę.


Autor: Flawless Raikes
rozdział szósty
“Do celi została wpuszczona bez większych problemów. Musiała przebadać schwytanego i koniec. Strażnik wpuścił ją i zamknął za nią ciężkie, metalowe drzwi. Huk rozniósł się, po o dziwo, dość sporym pomieszczeniu, nakłaniając więźnia do spojrzenia w stronę przybyłego gościa. Błękitne oczy błysnęły w ciemnościach.
Kobieta stanęła po środku celi, patrząc na skazańca.
- Aida Shiro. Prawda? - odezwała się jako pierwsza. 
- To miłe ze strony konoszańskich władz, ale nie mam ochoty na penetrację żadnej z kurw Liścia. 
Milczała. Trwała w bezruchu. Przez chwilę chciała się wycofać. Przez chwilę pomyślała o tym, że to jednak był zły pomysł… że nie powinna była tu przychodzić. Ale... to była tylko chwila. 
- Właśnie dlatego jestem tutaj ja, a nie Shibakuchi.”


Autor: Zochan
01
Zmęczona, naga i załamana opadłam bezradnie na ziemię. Rozpłakałam się jak mała dziewczynka. Moje serce rozdzierał ogromny ból, miałam wrażenie, że to uczucie już nigdy mnie nie opuści. Po części miałam rację. Czułam się, jakby ktoś odebrał jakąś cząstkę mnie, poszarpał ją, spalił, zniszczył dogłębnie. Czułam się jak dziwka. Jak wykorzystana, nieudolna kobieta. Gorzej niż najgorsze gówno.
Wyrzuciłam z głowy dalsze wspomnienia, które okazały się dużo bardziej bolesnymi. Nie chciałam pamiętać tego, jaka byłam, co robiłam i jak czułam się później. Zamknęłam to w pewnej części mojej głowy, lecz wiedziałam, że kiedyś i tak mnie to dopadnie, w najmniej oczekiwanym momencie.


Autor: Maruo Sa
Rozdział 19
- Nie mam pytań.- wyminęła matkę i poszła do swojego pokoju. Zamknęła za sobą drzwi i klapnęła na parapecie. Nie, nie miała zamiaru płakać. Nie miała powodu. Spodziewała się tego, że za chwilę znowu wyjadą. Nie było to dla niej najmniejszym zaskoczeniem. Kochała ich, ale nie zamierzała spędzać z nimi czasu kiedy wracają. Skoro nie ma ich przez większość czasu w roku, to to, że przyjadą na dwa czy trzy dni, niczego nie zmieni. Nie miała zamiaru ukrywać tego, że jest nimi rozczarowana.
Nagle rozległo się pukanie do drzwi. Westchnęła. Naprawdę nie miała ochoty kontynuować i tak bezsensownej rozmowy z matką. Po chwili drzwi się otworzyły, a do jej pokoju wszedł ojciec.


Autor: Cajetanus256
Rozdział 11 - Lekcja ninjutsu
Naruto przyglądał się z daleka jak Sasuke walczy z Kakashi'm. Był pod ogromnym wrażeniem, kiedy udało mu się musnąć czubkami palców dzwoneczka. Powoli zaczął rozumieć potęgę klanu Uchiha. To jednak go tylko motywowało do tego, aby być od niego lepszym. W tym momencie poczuł jak Sakura, która nieprzytomna opierała się o blondyna, zaczynała się przebudzać.
- Hę? - wydusiła z siebie, po czym podniosła się do pozycji siedzącej nie zauważając Naruto. Zaczęła się rozglądać wokół siebie.
- Byłam... - próbowała sobie przypomnieć o wydarzeniach sprzed momentu, kiedy zemdlała. Po chwili miała już wszystko poukładane w głowie.


Autor: Shōri Chan 
Rozdział 9: "Karuzela uczuć"
Czyż to nie zabawne? Jeszcze jakiś czas temu nie chciałam mieć z nim nic do czynienia, nie chciałam spędzać z nim czasu, nie chciałam z nim rozmawiać, nie chciałam by na mnie patrzył, nie chciałam by o mnie pamiętał. A teraz? Teraz bolało mnie, że tak perfidnie ignoruje moją obecność.
Jestem żałosna, pomyślałam, ni to ze złością, ni to ze smutkiem.


Autor: Kareena Surabiku
Rozdział 25.
Jednak ostatnim zdaniem go przekonała, bo skinął głową ze zrozumieniem.
- Miałaś we włosach wstążkę.
Spodziewała się jakiegoś rozwinięcia tej wypowiedzi, ale Gaara nie kontynuował. Patrzyła na niego z niedowierzaniem.
- Wstążkę? – powtórzyła tępo.
- Tak. Białą wstążkę.
To było wszystko, co miał do powiedzenia. Nie wiedziała czy powinna się rozpłakać, czy wybuchnąć pustym śmiechem.
Więc jakiejś przypadkowo wplecionej we włosy wstążce zawdzięcza życie? Pomyślałaby, że Gaara z niej kpi, ale trudno było posądzić go o posiadanie poczucia humoru.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

CREATED BY
MAYAKO