wyszukiwanie blogów

13 mar 2016

Lapidarium Nowych Rozdziałów

06.03. — 13.03.


Autor: Erroay von Uchiha
33. To Fugaku!
Itachi mierzył go przez chwilę spojrzeniem. Jednak jedyną rzeczą, która go uderzyła, było to, że Sasuke nie był już chłopcem. Był mężczyzną i miał prawo do swojego zdania. Może Itachi się pomylił? Może jego brat naprawdę miał jakiś powód, by się z nim nie zgadzać? Ciarki przeszły mu po plecach na samą myśl, że Sasuke mógł popierać ojca i podzielać jego zdanie. Ale… z drugiej strony widział również mężczyznę, który zwyczajnie czuł się oszukany. I to niesłusznie, ponieważ nikt tak naprawdę go nie oszukał. Jednak Itachi nie mógł mu tego powiedzieć. Obiecał, że nie będzie się wtrącał i miał zamiar tej obietnicy dotrzymać. Mógł natomiast sprawić, by Sasuke przejrzał na oczy. Sprawić, by zaczął nie tylko myśleć, ale i czuć. A najprostsza droga do serca mężczyzny wiedzie przez jego…
– Trzymaj – powiedział Itachi, rzucając bratu niewielki pakunek. Młodszy złapał go w locie i zajrzał do środka. Prezerwatywy. – Domyślałem się, po co do mnie przyszedłeś. Myślę, że mogą ci się jeszcze przydać.


Autor: Blady Księżyc
"Prowizja"
" - Niewiele stąd widzę – poskarżyła się nagle, przymilając do ramienia ochroniarza. – Mogę usiąść Ci na kolanach? – Zapytała figlarnie i gdy tylko ten skinął na znak zgody, natychmiast, mrucząc przy tym głośno, wsunęła się na jego udo.
Madara widząc na co się zanosi, bezzwłocznie wstał, kierując się do baru. Ostatnie co zarejestrował to dłoń kobiety sunąca niezaprzeczalnie w kierunku krocza szatyna. Nie wierzył w to, jak bezpośrednio a jednocześnie zręcznie został spławiony, by nie przeszkadzać w… Wolał nawet nie zastanawiać się w czym."
" - Chciałbyś o coś zapytać?
Uchiha zmieszał się. Czuł, jakby ktoś przyłapał go na gorącym uczynku. Chciał zaprzeczyć, ale przez moment zawahał się. Co jeżeli Senju tym razem nie da za wygraną i będzie drążyć temat? Jeśli pójdę w zaparte mogę narobić sobie kolejnego wroga. Nie potrzeba mi tego. Jakby nie patrzeć, póki co jest jedyną osobą jednoznacznie pozytywnie do mnie nastawioną. Lepiej tego nie zmieniać. W końcu uznał, że z szatynem najlepiej będzie zagrać w otwarte karty i nieco się odsłonić; poza tym jego wyczekującego spojrzenia nie sposób było już dłużej ignorować. Niech się dzieje co ma być.
- Dlaczego panna Victoria pozwala, żebyście uprawiali seks z klientkami? – Zapytał Madara i widać było, że jest szczerze zainteresowany tym tematem. – To powinno być raczej całkowicie zabronione."


Autor: Kitsune21
One Shot - Ryūketsu no supaiku
Puk Puk Puk
Ten nieznośny dźwięk wyrwał mnie z mojego snu. Otworzyłem zaspane oczy i zacząłem rozglądać się za źródłem hałasu. Dopiero po paru minutach ustaliłem co to za dźwięk. Ktoś dobija się do drzwi. Zły zacząłem wyklinać osobę stojącą pod drzwiami. Kto normalny wstaje tak wcześnie. Nadal leżąc spojrzałem na budzik. Wskazywał godzinę 9.00.
- Jest dopiero 9, a oni już czegoś chcą.- Warknąłem zły.
Przeturlałem się po łóżku jednak zapomniałem o jednej bardzo istotnej rzeczy. Moje łóżko było małe. Z hukiem wylądowałem na ziemi. Podniosłem się do siadu cały obolały.
- Co za paskudny poranek.
Mimo, ze minęło już trochę czasu dźwięk nie ucichł. Wstałem z podłogi. Zły na cały świat zebrałem pierwsze lepsze ciuchy z podłogi i zacząłem je zakładać. W moje ręce trafił czarny t shirt oraz białe sztruksowe krótkie spodenki. Ubrany w taki strój poszedłem otworzyć drzwi. Idąc uspokoiłem się na tyle, aby nie nawrzeszczeć na osobę robiącą ten hałas. Zapewne się dziwicie czemu mam podły humor. Na to pytanie jest bardzo łatwa odpowiedź. Misja. Wraz z moją drużyną mieliśmy tygodniową misje, która skończyła się wczoraj. Do wioski wróciliśmy coś około pierwszej, więc dzisiaj jestem padnięty. Misja była strasznie trudna. Ehh... Nawet już się domyślam o co może chodzić osobie stojącej pod drzwiami.
Puk Puk Puk


Autor: Yakiimo
II. Konfrontacja
— My nie tylko gramy. Koszykówka zeszła na dalszy plan. Zawody odbywają się jesienią, góra miesiąc, co daje kilka meczów, a zważając na to, że boisk jest dziesięć, czasem więcej, zagrasz może dwa razy. O ile dojdziesz do finału… Nie przerywaj! — Przyłożył dłoń do moich ust, kiedy otwierałam je, by wszystkiemu zaprzeczyć, zmniejszając dystans między nami. — Dostajemy zadania. Działamy w dwójkach, trójkach, nieraz większych grupach. Działania jakie prowadzimy nie są do końca legalne, Kami. Musisz być świadoma, że cokolwiek powie Haizaki będzie to kłamstwem lub zagadką. — Tłumaczył powoli, zaglądając mi głęboko w oczy. Jego skóra przywierająca do mojej pachniała świeżością, słońcem i gumą do żucia; o dziwo nie papierosami. — Rozumiesz?


Autor: Hinata
Rozdział II "Omamy"
— Dawaj. — syknęła przez zęby.
Wyglądała niczym wredna, sukowata panna z domieszką cyckolotów i metalowych akcesorii wbitych w twarz. Miała długie białe włosy i brązowe oczy. Gdyby nie kolczyki, wyglądałaby praktycznie normalnie. Na szczęście byłyśmy ubrane w mundur ANBU, więc nie ingerowałam w dalsze szczegóły.
— Nie ma mowy, odbiło ci? — powiedziałam donośnym głosem.
To prawda, byłam przestraszona. Nie spodziewałam się, że nawet tak upierdliwy babsztyl – na dodatek z drużyny – przystawi mi nóż do gardła! Momentalnie złapałam za katanę i przystawiłam ją do szyi napastniczki. Starałam się zachować zimną krew, aby ktoś nie wysnuł pochopnych wniosków, kiedy tutaj wejdzie. Tak! Wyczuwałam czakrę kogoś jeszcze.


Autor: Maruo Sa
Miniaturka 12 cz. 2 (NS)
Naruto stał jeszcze chwilę przy drzwiach, jakby na coś czekał. Wydawał się być zamyślony.
- Synku? Czemu tak tam stoisz?
- Hę?- Ocknął się.
- Pytam, czemu tak tam stoisz? Kolacja jest już gotowa, chodź jeść.
- A tak… Już idę.- Westchnął cicho i skierował się w stronę jadalni, w której czekali już na niego rodzice.
Usiadł na swoim stałym miejscu i bez słowa zaczął jeść przygotowany posiłek. Nie zauważył, że Minato patrzył na niego z uwagą.


Autor: annzwill
Labirynt Luster - Rozdział 25
- Miałaś na końcu rozmowy odpowiedzieć na moje pytanie. - Nie rozumiem tylko, dlaczego teraz na mnie nie patrzy. Wcześniej robił to pewnie, bez krępacji, a teraz?
- Jesteś pewny, że chcesz usłyszeć moją odpowiedź?
- Tylko wtedy, jeśli będzie szczera. - Zasłużył na nią, a jednocześnie chciałabym mu tego oszczędzić. Przykre jest to, że tylko w tej kwestii mogę powiedzieć ci całą prawdę.
- Wstydzę się tego co zaszło tego dnia. Nie chcę o tym z tobą rozmawiać, bo najchętniej wymazałabym ten dzień ze swojej pamięci.
- Żałujesz, że mnie poznałaś? - Miał nie zadawać więcej pytań. Mogłabym teraz odejść powołując się na naszą umowę. Tylko, że takich pytań nie można pozostawić bez odpowiedzi.
- Żałuję wielu rzeczy, nawet tego, że poszłam na tą imprezę, ale nie tego, że cię poznałam.
- W tym przypadku to się łączy. - Wstał i stanął przede mną. - Poznaliśmy się, bo tam byłaś. Gdybyś nie przyszła, możliwe, że nigdy byśmy się nie spotkali.
- Są chwile, w którym myślę, że tak byłoby znacznie łatwiej. - Co ty ze mną zrobiłeś? Nawet zaczynam mówić tak jak ty.
- Przecież tego nie chcesz. - Zbliżył się jeszcze bardziej. Między nami była coraz mniejsza odległość. - Widzę to w twoich oczach. - Ręką zaczął gładzić mój policzek, później palce wsunął w moje włosy przytrzymując kark. - Czuję gdy cię całuję. - Nie czekał na pozwolenie. Ustami przylgnął do moich warg.


Autor: carmelosxd
Szkoła XIV 
- To skomplikowane Naru... Wiesz, że nie powinnam się w to mieszać, ale... Zastanów się, kogo tak naprawdę kochasz... Czy Itachi nie przypomina Ci Sasuke, za którym tak tęsknisz, którego tak dalej kochasz...
- Nie prawda! Itachi jest zupełnie inny od tego drania. Obaj różnią się od siebie niesamowicie. Nie podejrzewałem, że ktoś z tej pieprzonej rodziny potrafi być miły. - warknąłem bezsilnie, czując ciepłe łzy spływające po mojej bladej twarzy. Pociągnąłem nosem i się zreflektowałem.
- Przepraszam Konan... Nie powinienem na Ciebie warczeć, to nie Twoja wina.
- Nie przepraszaj Naruto. Rozumiem Twoje rozdrażnienie. Może przyjadę do Ciebie i zjemy nasze ukochane muffinki?
- Ale za 4 godziny masz lot i całkiem się przeze mnie nie wyśpisz. - powiedziałem zaskoczony, słysząc śmiech po drugiej stronie, mimowolnie otwarłem usta i spojrzałem na telefon podejrzanie.
- Jak zwykle się czymś przejmujesz kochany. Nie martw się. Wyśpię się w samolocie, tymczasem nie mogę Cię opuścić w potrzebie. Nawet gdyby to miało być zwykłe siedzenie i przytulanie Cię. Rozumiesz? Nie interesuje mnie, co mogłabym robić w tym czasie. Jestem Ci potrzebna prawda? Nie chcę opuszczać przyjaciela w potrzebie. Będę za 20 minut u Ciebie. Spokojnie mam klucze od waszego mieszkania więc nie musisz schodzić.
- Dziękuję. - cicho wyszeptałem, lecz na tyle by fioletowłosa mogła to usłyszeć. Słysząc dźwięk rozłączonej rozmowy, opuściłem bezwiednie dłoń i ponownie swoje spojrzenie skupiłem na rozgwieżdżonym niebie. Pomimo łez, które dalej płynęły po moich policzkach, gdzieś tam w kącikach ust czaił się uśmiech.


Autor: Ichirei
6. Bliżej, coraz bliżej
Ciało odmawia mi posłuszeństwa, szamocząc się w zwolnionym tempie; morskie prądy zniekształcają każdy, choćby najmniejszy ruch. Jestem zawieszona pomiędzy dnem, a powierzchnią. Woda staje się coraz ciemniejsza, opadam coraz głębiej; w dół. Gdzieś nade mną, poprzez brudnozieloną ciecz, dostrzegam kilka nikłych, słonecznych promieni, które z trudem przedzierają się poprzez odmęty. Myślami cofam się do czasu, kiedy stojąc na piaszczystym brzegu, moje stopy same poruszały się w kierunku pienistych fal. Wraz z utratą gruntu, pojawiła się utrata pewności. Czego chcę? Sekundę temu pragnęłam oddać się wodzie, która zawsze była dla mnie swego rodzaju azylem. Przynosiła ukojenie wszelkim smutkom. Teraz, jedyne czego pragnę – to wyrwać się z jej obślizgłych ramion. Ale jest już za późno. Z wolna pozwalam ciału opadać w dół. Coraz niżej. Jest już za późno. Za późno.


Autor: PożeraczSnów
Rozdział 3 
-Żartujesz sobie ze mnie? Przez 19 lat nie wiedziałeś nawet jak się nazywam a przez 2 kolejne nie było cię w kraju, jak śmiesz mówić o moim życiu skoro nic o nim nie wiesz?
On również wstał.
-Mira zdaje sobie sprawę z twoich uczuć, ale to wszystko da się nadrobić, a teraz mnie posłuchaj, powinnaś wprowadzić się do apartamentu obok mojej firmy zapewniłbym ci tam najlepszą ochronę i…
-Stop! o czym ty mówisz? Nigdzie się nie wyprowadzę!-aż się we mnie gotowało, jak pomyślałam o tym że miałabym z nim żyć jak najlepsza córeczka i wzorowy tatuś.
-Chodzi o twoje życie Mira, ci ludzi są bardzo niebezpieczni i bezwzględni! Jeden z nich to zamachowiec..


Autor: Elvis Dub
Rozdział 20
Zachodzące promienie słońca przebijały się przez zasunięte żaluzje, do gabinetu Nadinspektora Minato. Oświetlały kurz fruwający w powietrzu, jak i ten spoczywający w niektórych miejscach wielkiego biurka. Blond włosy mężczyzna, trzymając w ręku arkusze papieru, czytał z nich na głos, wszystkie poszlaki jakie udało mu się zapisać. Blade światło padało w niewielkim stopniu na twarz Hatake. Mężczyzna siedział naprzeciw swojego szefa i wpatrywał się w złocisty kurz fruwający sobie w powietrzu. Nie wyglądał na zainteresowanego przemową drugiego mężczyzny. W głowie miał tylko jedno. Uratować Sasoriego. Nie znosił uczucia, które mu towarzyszyło. Poczucie winy? Martwił się? Jedno i drugie? Cholera.. Przecież nawet za tym dzieckiem nie przepadał. Dlaczego więc martwił się o niego bardziej niż o inne ofiary porwań? Ewidentnie było z nim coś nie tak. Może brało go jakieś przeziębienie? Oby nie. Nie chciał znowu wydawać na chusteczki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

CREATED BY
MAYAKO