wyszukiwanie blogów

niedziela, 30 marca 2014

Lapidarium Nowych Rozdziałów.



Autor: Anavien Seneru

Rozdział IV : Jej samotność jest inna
Fragment:
Nigdy nie widział kogoś takiego. Była inna. Na każdej misji spotykał wielu ludzi i każdy miał niespotykany charakter ale nikt nie potrafił zobaczyć w nim lisa. Widział to w jej oczach, które rozszerzyły się nieznacznie na moment. Myślał, że się wystraszy! A ona wyraźnie odetchnęła, prosząc o pomoc.
- Jak się czułeś kiedy była blisko ciebie? - shinobi piasku zadał kolejne pytanie patrząc na ludzi, którzy przebiegali w wiosce uciekając przed deszczem, który rozpadał się już na dobre.
- Wiesz.. Do teraz czuje się z tym dziwnie. W końcu mam dziewczynę i gdyby tylko Hinata się dowiedziała, że coś takiego zaprząta mi głowę, to nie wiem co by mi zrobiła. - stwierdził wyraźnie zażenowany, teraz tym bardziej wiedząc, że ona nie jest człowiekiem. Więc nie rozumiał tej reakcji, albo nie chciał się przyznać dlaczego mu zależy.
- Mianowicie? - pochwycił Gaara patrząc na Naruto z zainteresowaniem.



Autor: Leitha

Rozdział LXXXVIII - "Rzeczywistość"
Fragment:
- To już?! – wrzeszczę, spadając z łóżka. Adrenalina buzuje mi we krwi. Słyszę jęk i szybkie kroki za ścianą, wyplątuję się z kołdry, gdy setka myśli lata mi po głowie.
Nie dorwaliśmy Danzo. Hokage się nie zgodziła. Nie zaczęła go leczyć. A on już, tuż pod naszym nosem, wbrew moim prośbom… zrobił to!
Akane otwiera z hukiem drzwi. Wszędzie jest ciemno. Końce jej palców skrzą się iskrami Raitona. Nie daje on wiele światła. Dopiero teraz orientuję się, że ją przestraszyłam. Myślała, że jestem w niebezpieczeństwie.
- Gdzie Itachi? – pytam, zrywając się na równe nogi. Moje ręce sięgają po buty zanim informacja, że wychodzę, dociera do mojego umysłu.
- Nie wiem – przyznaje w pośpiechu. - Nie śpi na kanapie. Myślałam, że jest z tobą.
Był. Przez moment. Obudził mnie i wyszedł. Wnioski są proste.
 - Rzucił na mnie pieprzone doujutsu – warczę, ściągając z siebie piżamę i zakładając w pośpiechu spodnie. Zegar wskazuje czwartą rano. Za oknem prószy śnieg. – Powiadom ANBU.



Autor: Josephine Hozuki

[01] Las desgracias nunca vienen solas.
Fragment:
Z lasu, który otaczał plac, wyszło dwoje mężczyzn w czarnych płaszczach. Cofnęłam się dwa kroki, nie spuszczając ich z oczu. Dyskretnie z tylnej kieszeni wyjęłam dwa kunaie. Mężczyźni chwile coś do siebie szeptali i jak na zawołanie zawiesili na mnie wzrok. Jeden z nich, zdecydowanie wyższy, wyjął z kieszeni płaszcza zdjęcie.
- O Danna, to na pewno ona. Jak w mordę strzelił, kropka w kropkę taka sama! - wykrzyknął radośnie. Spojrzałam na nich z zupełnym osłupieniem i dezorientacją na twarzy. Następnie ten niższy znowu coś powiedział, niestety nie usłyszałam co. Odwrócił się w moją stronę i rzucił już trochę głośniej.
- No to ją bierzemy. - jak to 'bierzemy'?



Autor: ermentiss xo

Rozdział 14 - Korzystaj z bycia człowiekiem
Fragment:
Ten dzień boleśnie uświadomił mi, jak trudna okazała się rola medyka. Nie chodziło tylko o uzdrawianie, którego dotychczas było niewiele – głównym problemem stało się ukrywanie swoich myśli przed Painem. Za każdym razem, gdy przebywaliśmy w jednym pomieszczeniu, czułam jak coś niemal wwierca się w moją głowę. Resztkami sił próbowałam bronić się przed zarazkami – jak widać, skutecznie. Nie miałam pojęcia dlaczego technika Lidera mnie nie dosięgała – sam mężczyzna też wydawał się być zaniepokojony tym faktem. Gdyby dowiedział się o moich koszmarach i problemach klanu, cóż… byłoby nieciekawie.



Autor:Pauu Lina

Rozdział Trzeci
Fragment:
Zjawić się koło jedenastej? Przecież to za niecałe dziesięć minut! Wykrzyknął w myślach Sasuke i szybko zakładając na siebie bluzę, dresy i adidasy rzucił się biegiem w stronę głównego budynku, w którym przesiadywała hokage. Obym się nie spóźnił pomyślał Uchiha. Każdy wiedział co go czeka, kiedy nie zjawi się na czas. Na samą myśl o tym przeszły go ciarki.
Znad dachów domów zobaczył zarysy głównego budynku Konohy. Jeszcze trochę... przeszło przez głowę posiadaczowi sharingana, kiedy niespodziewanie wpadł na Uzumakiego, który wyszedł właśnie zza rogu. Mężczyźni przeturlali się na drugi koniec ulicy.



Autor: Miki

Rozdział: 3. Koszykówka- zawsze i wszędzie
Fragment:
I się wywaliłam. Cholerne sznurówki! Trzeba było wcześniej je zawiązać. Tak, gratulacje Temari. Spróbowałam się podnieść, ale szybko zaniechałam tego pomysłu czując ból w lewej kostce. Świetnie, skręciłam ją...

- Ej, wszystko w porządku?- spytała Tenten.
- A czy wyglądam jakby było w porządku?- mruknęłam.
- Shikamaru, pomożesz jej dojść do hotelu- zarządziła moja przyjaciółka.
- Nie jest kaleką!- sarknęłam.
- Nie mam zamiaru jej pomagać- wywrócił oczami.
- Tylko nie próbuj się teraz kłócić- popatrzyła na niego wilkiem. Są takie momenty kiedy na prawdę się jej boję, a ten dzień zdecydowanie do nich należał.
- No dobra, dobra. Wstawaj- westchnął. Napotkał zezłoszczony wzrok i wzruszył ramionami.- Tylko żartowałem- podał mi rękę i pomógł wstać.



Autor: Sasame Ka

I. Starzy znajomi
Fragment:
Wszedłem do małego pomieszczenia za kotarą, knajpa została urządzona w typowo tradycyjnym stylu. Stoliki były niskie, bez krzeseł, jedynie przy barze stały krzesła. W izbie dominowały kolory bieli, gdzieniegdzie akcentowane czerwienią. Podszedłem do lady i zamówiłem sobie szklankę wody. Nie mogłem sobie pozwolić na picie przed misją, zwłaszcza, że w każdej chwili mogłem być wezwany do gabinetu.
Przyjrzałem się barmance. Była dziewczyną niską o długich, prostych blond włosach oraz niebieskich oczach. Pochłonięta układaniem szklanek, nawet nie zauważyła, że jej się przyglądam. Wydawała się taka drobna, jakby była małą dziewczynką.

– Sasame, przyjdź mi tu na zaplecze! - krzyknęła jakaś kobieta, która wyłoniła się zza kotary.

Niska staruszka przyglądała mi się na chwilę, po czym spojrzała na dziewczynę. Ta ustawiła ostatnią szklankę i rzucając mi przelotne spojrzenie, zniknęła razem z kobietą.

W pomieszczeniu znajdowałem się tylko ja i jeszcze kilka samotnie siedzących osób. Po chwili usłyszałem dźwięk odsuwanej kotary i stąpających po podłodze kroków. Ktoś obok mnie odsunął krzesło i zasiadł na nim, a ja poczułem słodki zapach damskich perfum. Obok tej osoby stanęły również dwie inne. Odwróciłem się w stronę kobiety i zobaczyłem tak bardzo znaną mi twarz, o której chciałem zapomnieć. Jej pełne, malinowe usta kusiły swoim wyglądem, a duże iskrzące oczy przyglądały mi się uważnie. Niewiele zmieniła się od tych kilku lat, chociaż musiałem przyznać, że nabrała większych, kobiecych kształtów.

– Sasuke... - wymruczała moje imię – Pamiętasz mnie jeszcze? - zapytała, owijając sobie kosmyk włosów na palec.

– O tobie nie da się zapomnieć – mruknąłem beznamiętnie, ukradkiem przyglądając się dziewczynie.

Uśmiechnęła się zawadiacko, rozplątując kucyka, a czarne, długie włosy opadły jej na ramiona. Spojrzała na mnie swoimi niebieskimi oczami, zagryzając wargę.




Autor: Zochan

Rozdział 2 - Sprawa
Fragment:
- Dzisiaj wieczorem masz szansę na rehabilitację. O dwudziestej przyjedziesz po mnie, a później wybierzemy się tego nowego baru – Ostryga. Oczywiście nie możesz odmówić. – prychnęła. Ach, ten jej temperament. Zastanawiałem się, po kim ona to ma… Po ojcu, a może po matce? Kto ich tam wie…
- Czy Temari właśnie zaprosiła mnie na randkę? – Droczyłem się z nią. – Świat oszalał?- Zaśmiałem się.
- Nie na żadną randkę, zwykłe spotkanie! – Wrzasnęła, a ja myślałem, że ogłuchnę. –Tylko się nie spóźnij, bo się pogniewam. – powiedziała już normalnym tonem.
- Muszę się jakoś elegancko ubrać?- Westchnąłem ciężko. Nie widziało mi się spędzania popołudnia przed lustrem.
- Nie będę się za ciebie wstydzić, Shikamaru. Zresztą sam powinieneś wiedzieć, jak ubrać się na spotkanie z kobietą. Nie mam do ciebie siły. – wybuchła gromkim śmiechem. Mnie wcale nie było do śmiechu.
- Kiedy w końcu dowiem się, jak masz na nazwisko, tajemnicza kobieto? – Zmieniłem temat. Jak ja mogłem nie zapytać wcześniej? Przecież to jest podstawą znajomości! No i blondynka również nie znała mojego nazwiska.
- Tajemnicze kobiety są bardzo seksowne – mruknęła. –Tak samo, jak mężczyźni. – Przerwała niezręczną ciszę, która nastąpiła po jej pierwszym stwierdzeniu.
- No ja w to nie wątpię. – uśmiechnąłem się sam do siebie. 



Autor: Cherlyn

Rozdział 4
Fragment:
Kiedy Kira się obudziła Hidan już się ubierał, w ogóle nie przejmował się jej obecnością i bezceremonialnie stojąc w samych spodniach przygładził swoje, i tak już ulizane włosy, po czym założył pierwszą lepszą koszulkę jaka wpadła mu w ręce.
- Który dzisiaj jest ? - zapytała Kira jakby coś ją tknęło.
- Piętnasty - odrzekł Hidan zerkając na telefon.
- Piętnasty września... mówi ci coś ta data ?
Hidan zawachał się po czym przejechał sobie otwartą dłonią po twarzy.
- Cholera! Znowu zapomniałem o urodzinach ojca...
Kira obruszyła się i zamaszyście podniosła się z łóżka.
- Jakie urodziny ojca ! Tata urodził się 25 czerwca. Skup się na pewno pamiętasz. - Hidan uniósł brew i przyjrzał się Kirze jakby w jej wyrazie twarzy miał coś wyczytać.
- Nie zaraz, przecież jesteśmy bliźniakami, mamy urodziny w ten sam dzień więc, na pewno bym pamiętał...
Kira stuknęła go w czoło.
- Nie zgrywaj idioty !
- Ale kiedy ja serio...
- Dobra. Nie ważne, tak tylko pytałam.
 Hidan mógł nie pamiętać, ale ona pamiętała i to doskonale.



Autor: Cynn

Rozdział II
Fragment:
- Uspokój się - warknęłam wściekła w stronę odbicia w lustrze. Zauważając swoją przestraszoną, bledszą niż wcześniej twarz, mimowolnie się wzdrygnęłam. Rzuciłam zaniepokojone spojrzenie na swoje trzęsące się dłonie. - Cholera jasna! - przeklęłam na głos i uderzyłam pięścią w ścianę. Nie przyniosło to żadnego skutku. Zamiast potrzebnej ulgi poczułam jedynie intensywny ból w dłoni. Nie dostrzegłam krwi ani żadnych poważniejszych obrażeń, więc to zignorowałam. Zwróciłam wzrok z powrotem na lustro i dałam się pochłonąć wspomnieniom...



Autor: Frio Hamaguri

Rozdział: XII - Samotność (cz.2)
Fragment:
Czuł chłód, jakby powietrze zamarzało, przewrócił się o kamień, kiedy wstawał ujrzał, że jest w innym miejscu. Nie, nie było tutaj nikogo. Była jedynie przerażająca ciemność, i słychać było kapanie wody. Nikt nic nie mówił, ani nic nie wydawało dźwięków, jedynie woda. Cały dygotał z nerwów, gdy ktoś wszedł do środka. Poczuł szarpnięcie na swoim ramieniu, jakie wywołało w nim niemy krzyk. Nim otwarł oczy poczuł przerażającą samotność o jakiej już zdążył zapomnieć. 



Autor: Dita Finger

Rozdział: 27 Gorzkie lekarstwo
Fragment:
Od wizyty Hokage minęły dwa nudne i długie dni. Z braku innego zajęcia, przeczytała wszystkie przyniesione przez Shion gazety, a nawet komiksy Zaku. Teraz z frustracją przeglądała podrzuconą przez Samona krzyżówkę. Mężczyzna wpadł w odwiedziny wczoraj wieczorem, pomiędzy jedną misją a drugą. Najpierw ją zbeształ, że tylko ona może się wpakować w takie bagno, a później wyściskał z radości, że wyszła z tego prawie bez szwanku. Jakoś umknął mu fakt, że nie może wrócić do ludzkiej formy, a skóry na plecach prawie nie ma. Odetchnęła głęboko, skupiając wzrok na szybie i spływających po niej kroplach deszczu.
— Senju, masz zgłosić się do Hokage.
W drzwiach sali szpitalnej stanął Itachi i oparł się o futrynę. Przez przedramię miał przewieszony ciemny płaszcz, a na czarnych włosach można było dostrzec pojedyncze kropelki wody. Obrzucił uważnym spojrzeniem całe pomieszczenie, po chwili decydując się wejść do środka.
— Po co? Podobno miałam nie wstawać — burknęła Liv, zakopując się głębiej w pościeli. Nie miała ochoty na żadne rozmowy, ani towarzystwo, a już tym bardziej irytującego Uchihy.
— Nie wiem, jestem tylko posłańcem — stwierdził obojętnym tonem, siadając na parapecie i patrząc na zalane deszczem ulice.
— Kto by pomyślał, że Uchiha kiedyś przejmie rolę gołębia pocztowego. Czy to nie plama na wizerunku tak znakomitego klanu? — Uśmiechnęła się złośliwie, odrzucając na bok pościel i spuszczając stopy na zimną posadzkę.
— Satysfakcja z oglądania cię w tak beznadziejnym stanie mi jakoś to wynagradza. 



Autor: Sheeiren Imai

Rozdział 8
Fragment:
- Możesz mi wyjaśnić, co to było? - Sakura stanęła przede mną w rozkroku i rękoma założonymi na piersiach, ubrana w ciemną koszulę i sportowe shorty.
- Nie musiałaś się ubierać - burknąłem, mijając ją, kierując się ku łóżku.
- Mówię coś do ciebie…
- Wiesz, co ma wspólnego ślepy ginekolog i pies? - Podniosłem kołdrę, kładąc się na materacu. - Oboje mają mokre nosy.



Autor: Anna Grobelka

Rozdział 2 Lord Tatsuko Haruno
Fragment:
Otwierała drzwi, nie wiedząc jak zareaguje na jej widok ojciec. Może karze jej się wynosić, a to jest jakiś pic na wodę, szopka, którą się odstawia żeby pokazać, że bez niej dorobił się całego majątku. Może chciał jej powiedzieć, ze ją bardzo kocha, że tęsknił i już zawsze będą razem. Była przygotowana na wszystko. Przez 9 lat spędzonych w internacie nauczyła się znosić wszystko, być zdaną tylko na siebie.



Autor: Anna Grobelka

Rozdział 15
Fragment:
Tyle uczuć wylało się na powierzchnię. Przed chwilą. W tym miejscu. Dreszcze przeszły po plecach młodej dziewczyny. Stała na środku sali treningowej. Skoro już tu przyszła. Pokaże Mu nową moc. Pokaże mu, że nie jest słaba. Pokaże mu, że stała się silna. Pokaże mu, że jest jego warta. Czekała aż ją zaatakuje. Szybkim ruchem związała włosy w kucyka. Różowe kosmyki delikatnie opadły na jej plecy. Obejrzała się na około.Nie ma go. Nie lubi tej techniki. Nagle koło jej ucha przeleciał kunai rozcinając związane włosy. Otworzyła szeroko oczy. Czarnowłosy chłopak ukazał się tuż przy niej. Oddech dziewczyny przy spieszył.



Autor: Anika-chan

Dziesiąta kartka
Fragment:
- Kochanek - powtórzyła Ino.
- Jaki kochanek?! - zapytałam równocześnie z bratem.
- Twój.
- Przecież ja nie mam żadnego kochanka! Porąbało cię kompletnie?! - wydarłam się na nią.
-To jest brakujący element układanki-poinformowała łaskawie.
- Daję ci dwie minuty na wyjaśnienie tego, zanim cie uduszę.- Wysyczałam przez zęby i posłałam jej mordercze spojrzenie.
- Ja wy tak sobie gadaliście to mnie olśniło. Twój ojciec jest na prawdę przebiegły.-zachichotała.- On chce, aby Uchiha Corporation spłaciła jego dług, ale nie zamierza się wywiązać z umowy. Oznacza to, że nie chcę abyś wyszła za Sasuke tylko za innego. I tu pojawia się kochanek. No, nie dosłownie. Chodzi mi o to, że on ma na oku jakiegoś innego, jeszcze bogatszego męża dla ciebie.-wyjaśniła szybko na jednym oddechu.
- Rozumiem. Teraz to ma sens -powiedział Mateo po chwili namysłu.
- No, a ten inny mąż? Kto ma nim być?- spytałam sama siebie.
- A co ja jestem księga wszystkowiedząca?- oburzyła się.
- Nie ważne.-przerwał nam blondyn. - Wszystko zaczyna się powoli układać. Sakura mam nadzieję, że wiesz co robisz - zwrócił się do mnie. - Muszę kończyć, pa.
- Pa - powiedziałyśmy razem z Ino.
Wyłączyłam komputer i przeciągnęłam się jak kotka.
- I co teraz? Nie powinnaś iść do pracy? - spytała.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz