wyszukiwanie blogów

1 maj 2014

Lapidarium Nowych Rozdziałów

Dziś trochę nietypowo, bo nowe rozdziały miały być dodawane w weekendy. Ale z racji sporych zaległości dodaję je już dzisiaj.


Autor: Sheeiren Imai

II Rozdział IX
Fragment: 
Spojrzałem za siebie, gdzie szedł Itachi z Sheeiren na plecach, która zignorowała wytyczne Mirvy, mając szeroko otwarte oczy i co chwilę warcząc coś mojemu bratu do ucha, który kompletnie ją krótko mówiąc olewał. Nie zdążyła go jeszcze poznać, więc nie wiedziała, że on rzadko mówił cokolwiek i nigdy się nie kłócił, zachowując totalną powagę. Uch, to będzie ciężka relacja przy jej charakterze.
Byliśmy coraz bliżej bramy. Mieliśmy do niej już kilka metrów, kiedy odbiliśmy lekko w lewo w stronę budki strażników. Mury okalające miasto były wysokie na ponad dziesięć metrów i za pewne grube na tyle, aby ochronić mieszkańców przed armatami - wynalazkiem tutejszej ludzkości, który dla mnie był niepraktyczny. Po co strzelać ciężkimi kulami z armaty, jak można rozpieprzyć te mury pięścią - jak Sakura - albo kulturalnie wjechać na ogromnym wężu? Dziwny ten Korynt.
Ludzie stojący w kolejce patrzyli na nas z nienawiścią. Ktoś nawet wystartował do Itachiego, lecz ten jedynie się na niego spojrzał i można powiedzieć, że na tym konflikt się zakończył.



Autor: Sheeiren Imai

IX
Fragment:
*Nie skuwaj się do nieprzytomności.*
Jones, czemu teraz? Ale, hep. W sumie jestem jeszcze przytomna.
- Można prosić? - Uniosłam wzrok na Sasuke, który nagle pojawił się przede mną. Potrząsnęłam głową, skupiając na nim wzrok.
- Ale o co? - Popatrzyłam na niego dziwnie, a on westchnął.
- Do tańca Haruno, do tańca.
- Ale po co? - Zmarszczyłam brwi. - Masz mnóstwo obowiązków, nie? - Dotknęłam jego piersi jednym palcem. - Nie chcę, żebyś mi potem wypominał, że w czymś ci przeszkodziłam.
- Nie będę.
- To mi się śni. - Machnęłam ręką. - Weź mnie obudź i najlepiej zniknij mi z oczu
*Reaguj na to co się dzieje, a nie na swoje urojenia.*
Właśnie. Kierując się tą zasadą to ten moment, kiedy się budzę.
- Zatańczysz ze mną, czy nie?



Autor: sil-vah

Rozdział: V. Panoptikus
Fragment:
- Musieliśmy się upewnić - kontynuował Kruk, jak o nim myślała Baala z braku lepszego określenia - że rzeczywiście mamy do czynienia z Okamurą. Teraz już w to nie wątpimy. Poza tym pozwoliliśmy sobie sprawdzić, jak radzicie sobie w walce i w trudnych sytuacjach.
Ach, tak? Więc to był test? Baali coraz mniej podobało się to wszystko. Chyba by już wolała, by Czarne Płaszcze okazali się zwykłymi szaleńcami, niż szaleńcami z planem.
- Początkowo chodziło nam tylko o Okamurę, ale po raportach od Deidary i Sasoriego uznaliśmy, że wasz potencjał jako duetu jest godny rozważenia.
- O co wam chodzi? Czego chcecie? - wypaliła Erika. Baala nawet by się nie zdziwiła, gdyby się okazało, że zielonka w ogóle nie słuchała jego przemowy.
Krukowi nawet nie drgnęła powieka. Odparł spokojnie:
- Wykonacie dla nas jedno zadanie. To wszystko.
Na moment zapadła cisza. Baala nie zdążyła jednak pomyśleć nad jego słowami, gdy natychmiast padła odpowiedź Eriki:
- Nie.
Zielonka nieoczekiwanie zamachnęła się, rzucając jednym ostrzem w Czarne Płaszcze, a potem chwyciła zdumioną Baalę za rękę i pociągnęła za sobą do tyłu. Zanim ta się zorientowała, już biegły jak szalone przez galerię skalnych kolumn, zostawiając Płaszcze w tyle. Jedno musiała przyznać - Erika była bardzo szybka w negocjacjach. Błyskawiczna wręcz.



Autor: Elvis Dub

19
Fragment: 
Kruczowłosy został wybity ze snu przez irytujący dźwięk budzika w swoim telefonie. Z zamkniętymi oczami wymacał powierzchnie łóżka obok siebie, a gdy jego dłoń natknęła się na telefon, nie chętnie otworzył jedno oko i wyłączył ten cholerny i znienawidzony budzik, po czym Sasuke wsunął się pod kołdrę. Kto to wymyślił, żeby budziki miały takie irytujące dźwięki? A raczej kto wymyślił budziki? Gdyby ich nie było to żaden dźwięk nie kojarzyłby się z tym okropnym urządzeniem. Znów zapanowała błoga cisza... lecz nie na długo. Po chwili do pokoju wparował Itachi z budzikiem w swoim telefonie, i jak na złość go nie wyłączał.
- Wstawaj Sasuke – rzucił do brata. Ten jednak nie zamierzał reagować, udając że nic nie słyszy. - Wiem, że nie śpisz - powiedział podchodząc bliżej brata. Sasuke ani drgnął. Itachi pochylił się nad bratem i przystawił mu telefon do ucha.



Autor: Anika-chan

Jedenasta kartka
Fragment: 
Moje życie jest takie.. przewidywalne. Jak zawsze gdy wszystko jest pięknie coś musi się spieprzyć lub też ktoś musi mi wywrócić cały świat do góry nogami abym na nowo wszystko układała, a wtedy znowu coś się psuje i tak w kółko.
Była jesień, złota jesień. Dni były słoneczne, ale coraz krótsze. Padało coraz częściej i intensywniej. Czasami podczas ulew nosa nie wytykałam na dwór, bo po co? Mam wyglądać jak zmokła kura? Oczywiście zawsze po deszczu pojawiało się słońce i następnego dnia mało kto pamiętał o kałużach i ulewie.
Wróciłam zmęczona po długim dniu pracy. Na szczęście był piątak, a to oznaczało, że mogłam poleniuchować. Zdjęłam botki i kurtkę. Torbę z całym stosem sprawdzianów rzuciłam na podłogę Puki co muszę ogarnąć te papiery, a potem mogę odpocząć, postanowiłam. Zrobiłam sobie herbatę z cytryną, usiadłam przy stole w kuchni i zabrałam się do sprawdzania.
Już gdy ujrzałam pierwszy test odechciało mi się. Jak te dzieciaki piszą?, pomyślałam. Przecież tego się nie da rozczytać! Mimo wszystko musiałam jakoś sobie poradzić.



Autor: Bonnie Blue

Rozdział 5
Fragment: 
Była taka delikatna i nieskalana, taka brudna i zepsuta zarazem. Było w niej coś, co sprawiało, że miał ochotę zagłębiać się coraz bardziej w jej wnętrze, psychikę i jestestwo, uleczyć ją, wąchać zapach jej włosów i wpatrywać się w nią godzinami, jednocześnie chcąc odejść jak najszybciej, odejść nie oglądając się za siebie. Odejść zapominając, że był ktoś taki jak ona, że istniała ta zepsuta istota o pachnących ryżową wódką włosach i martwych zielonych oczach. Zanim będzie za późno. Chodź przecież już było za późno. Itachi Uchiha w tę piękną chłodną noc zdał sobie sprawę, że ta kobieta staje się jego obsesją, obiektem westchnień wypaczonego umysłu.Czas to przerwać - uświadomił sobie. Czas dać jej szansę na ucieczkę.



Autor: Vivien R.

Trzeci strzał
Fragment: 
W pewnym sensie to spojrzenie przypominało moje.

- To ja już, ten ... sobie pójdę ?- uniósł lewą brew do góry, zapewne słysząc, że pytam go się o tak banalną rzecz. ( Skubaniec jak on może unosić lewą brew, no ja się pytam jak? Zawsze próbuje i co? W efekcie mam jakąś dziwną minę, coś w stylu :"Muszę do łazienki.")
-Nie nie pójdziesz.- Jego niski głos przeszył powietrze. 
-Nie ?- Moja mądra odpowiedź, oczywiście. Bo co robi wykwalifikowany zabójca w takiej sytuacji? Jąka się!



Autor: Anavien Seneru

Oneshot: Zagrajmy
Fragment:
Usiadłam obok niego od razu uważnie mu się przyglądając. Jak zwykle, rozczochrane rude włosy, wiecznie w nieładzie. Do tego nieodłączne zaspane spojrzenie czekoladowych oczu. Dokładnie tak jak zapamiętałam. Co prawda widzieliśmy się tylko chwile, gdy był z wycieczką w moim rodzinnym mieście. Znacznie ciekawsza była historia tego jak się poznaliśmy.
- Boski też ma pokój na tym piętrze? - zapytałam nie kryjąc ironii przy pierwszym słowie.
- Boski.. Kto jest boski? Że ja? - nim Sasori zdążył się odezwać usłyszeliśmy zaspane mamrotanie z podłogi, a półprzytomny blondyn usiadł przecierając oczy, wpatrując się przy tym we mnie.
- Boski ma pokój piętro wyżej, to Hidan. Dei, to moja znajoma Mei. Mei to zombie to Deidara mój współlokator. - wyjaśnił Akatsuna przeczesując dłonią włosy.



Autor: Aoi Rose

Historia Pewnej Miłości 1
Fragment: 
Rodzice po raz pierwszy pozwolili mi zorganizować imprezę na ich działce! Wyznaczona data przypadała na dzisiaj. To było naprawdę niesamowite wydarzenie. gdyż nadmiernie opiekuńcza mama zawsze zabraniała takich zlotów młodzieży, uzasadniając tym, że to daleko od domu. W końcu działka znajdowała się na samym końcu sąsiadującej z naszym miastem wsi, w dodatku na obrzeżach lasu. Inny, odcięty od cudów techniki, świat można by powiedzieć. Dla mnie raj. O ile mam przy sobie telefon. Telefon z zasięgiem, dodajmy.



Autor: ermentiss xo

Rozdział 15 - Błąd za błędem
Fragment:
- Pomóż mi o tym zapomnieć – szepnęłam, wpatrując się w jego lazurowe oczy. – Sama nie dam rady.
Nagle powietrze stało się cięższe, a każda część mojego ciała wołała o jego dotyk. Westchnęłam cicho, kiedy jego usta musnęły moje. Przez krótką chwilę przyglądał się mojej twarzy, szukając jakichkolwiek oznak sprzeciwu. Przełknęłam ślinę i zamykając oczy, przyciągnęłam go bliżej.



Autor: Kira

16# RÓD HARUNO i UCHIHA
Fragment:
-Sakura? – podążyłam za źródłem dźwięku i zauważyłam postać, powstającą z gęstego jasnego dymu.

Miała na sobie obcisłą, jasną sukienkę. Nie zwróciłam uwagi na krój, gdyż wyłącznie kolor niewinności stał się dla mnie istotny. Przypominała mi anioła bez skrzydeł. Idealną piękność, mitologiczną Femme Fatale. Przełykając głośno ślinę, odważyłam się skierować swój wzrok na wysokość jej głowy. Od razu zauważyłam wspólną cechę. Miała bardzo podobny kolor włosów do moich, być może delikatnie ciemniejszy odcieniem. Czy to byłam ja z przyszłości, której się nie doczekam?

-Mam nadzieje, że mnie słyszysz – podeszła bliżej mnie.

Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że pierwsze wrażenie było omylne. Ona nie była starsza ode mnie, wręcz przeciwnie. Mogła mieć, jakieś 13-14 lat. W każdym calu odzwierciedlała moją sylwetkę z przeszłości.



Autor: Zochan

Rozdział VI: All we can do...
Fragment:
- No tak, przecież masz ciekawsze zajęcia niż rozmowa z najlepszą przyjaciółką… - westchnęłam. – Znowu bierzesz udział w jakimś projekcie medycznym? – zapytałam sfrustrowana.
- Nic z tych rzeczy! – prawie, że krzyknęła. – Cały czas się tobą zajmuję, Sakura. Gdy byłaś nieprzytomna siedziałam przy tobie dzień i noc, nie odchodziłam od ciebie na krok. Kiedy twoje serce się zatrzymywało, krzyczałam na kardiologów, aby coś zrobili i robiłam wszystko, żeby cię uratować. – powiedziała wszystko na jednym tchu. – Cholera! – krzyknęła. – Naprawdę nie widzisz, że ostatnio nie robię nic poza zajmowaniem się tobą? – zapytała smutno. – Przykro mi, że sądzisz, iż o ciebie nie dbam, ale to nieprawda. – spuściła wzrok. – Cały wczorajszy dzień siedziałam i zastanawiałam się, dlaczego straciłaś pamięć… - Widzisz te kartki? – wskazała ręką na dokumenty, które wcześniej czytała. – To są akta ludzi, którzy kiedyś mieli taki sam problem, jak ty. Tylko wiesz co? Nadal nie mogę znaleźć przyczyny twojego pieprzonego zaniku pamięci! – zmarszczyła brwi i zamknęła oczy, powstrzymując tym samym łzy, cisnące się do jej oczu.
I wtedy coś mną ruszyło…
Podjechałam do niej i mocno ścisnęłam ją w pasie. Może rzeczywiście przesadzałam? To ja w tej sytuacji okazałam się tą złą. Przecież ona cały czas mi pomagała i przez to zaniedbywała swoje życie prywatne.
- Cieszę się, że cię mam. – chlipnęłam, nie powstrzymując płaczu, jakim nagle wybuchłam.
Wszystko, co możemy zrobić, to wciąż oddychać…
All we can do is keep breathing…



Autor: Paulina aa

Rozdział 3 ''To jaki jest plan''
Fragment: 
To jaki jest plan z twoją siostrą?- spytał mnie mój kuzyn. 
- W jej 16 urodziny wszystkiego się dowie.- Odpowiedziałem mu to samo co zawsze, gdy słyszę to pytanie.
- No ale jak?- czy on musi udawać przygłupa?
- A jak myślisz? 
- No nie wiem. Jakoś dziś nie myślę.- Odpowiedział szczerząc się. Chyba jak zwykle nie myśli, ale to mały szczegół.
- Najebany?- nie musiałem się go pytać, przecież to było oczywiste. Jest on jest jedną z bystrzejszych osób. Co się dziwić jeżeli nasz klan słynął między innymi z osób bardzo inteligentnych. Niestety została tylko nasza czwórka. Ja, Mokoto, Nagisa oraz moja siostra. Niedługo pod tym nazwiskiem będzie moja dziewczyna Gou.
- Ja, no skąd, że. Ja zawsze jestem trzeźwy i nigdy nic nie biorę.- Popatrzyłem się na niego,a on tylko się uśmiechnął. Już mi się nie chce mówić nic na ten temat.



Autor: Sasame Ka

Rozdział IX
Fragment: 
Zauważyłem, że Yahiko przekazał coś Marice, za co mu zapłaciła. Nie trudno było się domyślić, o co chodziło. Przekląłem pod nosem, gdy wzrok chłopaka zatrzymał się w miejscu, gdzie się znajdowaliśmy. Staliśmy za murkiem, tak, aby nas nie było widać.
Zaczął zbliżać się w naszą stronę, a ja przyciągnąłem Sasame bliżej siebie, powoli się oddalając. Jednak pech, który nieustannie mi towarzyszył sprawił, że znaleźliśmy się na parkingu, gdzie była reszta ekipy Yahiko. 
Sasame wpadła przypadkiem na jednego z chłopaków. Gdy na nią spojrzałem, zauważyłem ten charakterystyczny błysk w ich oczach. Ta dziewczyna to ma pecha do facetów.
Chłopak miał ciemne włosy, jednak nie mogłem zbytnio dojrzeć koloru jego oczu. Po chwili blondynka stanęła obok mnie, całkowicie się rumieniąc.
- Sasame, w porządku? - zapytałem, obejmując dziewczynę ramieniem.
- W jak najlepszym porządku - odparła, odgarniając włosy z twarzy. 
- Kim jesteście? - zapytał chłopak w którego ramiona wpadła dziewczyna.
- Nikim ważnym - odpowiedziałem i już chciałem odejść, kiedy zatrzymał mnie dobrze znany mi głos.
- No proszę, kogo my tutaj mamy. Sasuke Uchiha. Dawno się nie widzieliśmy.
Odwróciłem się na pięcie, zasłaniając swoim ciałem Sasame. Zobaczyłem rudowłosego mężczyznę, z którym nie chciałem mieć nic wspólnego.



Autor: Ikula

Rozdział VI - Tolerancja
Fragment:
- Zerwanie połączeń nerwowych, częściowy niedowład czuciowy i ograniczenie ruchomości mięśnia. - Energia zgasła, a jej właścicielka na wpół świadoma wydała polecenie. - Zdejmij koszulę.
Dopiero, gdy podniosła wzrok i dostrzegła szok w oczach Naruto oraz rozbawienie w Sakury, oprzytomniała, a krew rozgrzała jej twarz wyjątkowo intensywnie.
- Przepraszam, to był impuls - wyjąkała zawstydzona, zasłaniając dłońmi policzki.
Naruto parsknął radosnym śmiechem.
- Z miłą chęcią zdejmę dla ciebie koszulę panienko. - Mrugnął do niej flirciarsko.
Serce w piersi elfki pogalopowało na dwóch nogach więcej niż zazwyczaj, a oczy zrobiły jej się wielkie jak spodki, gdy chłopak zwinnie wyswobodził się z ubrania i zaprezentował nienaganne umięśnienie.
Sakura o mało nie udławiła się ze śmiechu. Dusiła chichot w ramieniu, odwracając głowę od Hinaty.
Dziewczyna wzięła głęboki wdech i mając przedziwne wrażenie, że jej płucom brakuje tlenu, znów się skupiła.



Autor: Cynn

Rozdział III
Fragment:
- Chyba potrzebujecie zastępstwo - rzucił zadowolony Sasuke, spoglądał na nich z wyższością i prowokacyjnym uśmiechem - lub gracie w pięciu...
- Coś się załatwi - mruknął Sasori, a spokój w jego głosie i zimne spojrzenie sprawiły, że na trybunach zapanowała natychmiastowa cisza. - Posadźcie go na ławce - zadecydował, mierząc się wzrokiem z sprawcą całego zamieszania.
Nie był kapitanem drużyny, często odnosiłam wrażenie, iż oni kogoś takiego nie wyznaczają, gdyż mogłoby to doprowadzić do bezsensownych kłótni. Mimo to stał tam poważny, wydając polecenia, które reszta drużyny bez sprzeciwu wykonywała. Zerknęłam kątem oka na białowłosego, sprawiającego w większości przypadków kłopoty. Wstał już z ziemi i parował się na spojrzenia z obojętnym, zupełnie jakby ta sytuacja go nie zdziwiła ani nie zainteresowała, Kakuzu. Nie atakował, zachowywał się zaskakująco spokojnie, jak na niego.



Autor: Frio Hamaguri

Rozdział XIII - Kłótnia (cz.2)
Fragment:
- Och, czemu nie powiedziałeś...? - przerwała pochylając się, żeby ujrzeć dokładnie tę różową twarzyczkę.
- Bo wolałem powiedzieć o chłopaku, niż o dziecku? Albo było mi głupio po tej akcji z Naruto? A właśnie - jest już? - spytał.
- Przyszli przed chwilą, a co? A poza tym, wydaje mi się, że dziecko było wcześniej, niż twój związek?
- Przyjaźnimy się od dziecka, a Eriko jest od niecałego roku. Nie wiem, co było szybciej. Czasem w tym wszystkim gubię się... Och, jak śpi, to już pójdę do salonu.
Gdy wychodził, widział Sachi'ego, który rozmawiał z Naruto, przy okazji jadł, i trzymał drugi talerz. Trochę zabawnie przy tym wyglądał.
- Hej - rzucił do Naruto i jego towarzysza, jaki spoglądał na niego, jak on na Sachi'ego, co zaświeciło w jego głowie, że coś jest na rzeczy. Wolał to obserwować, niż pytać, więc skupił się na lasagni.
- Cześć - usłyszał, do czego już powoli przyzwyczajał się dzisiejszego dnia. Porozmawiał z nim o pogodzie,czy bardziej banalnych rzeczach. Czując obok siebie Sachi'ego. Widział też, że pewnym momencie Mikoto trzyma w swoich rękach dziecko, jednak już nie chciał się z nią kłócić.



Autor: Pauu Lina

Rozdział Czwarty
Fragment: 
Zaskoczył ją nagły odgłos trzaskanej gałęzi. Z góry i z tyłu dobiegł szelest liści. Zdawać by się mogło, że ktoś ich śledzi.
Jakiś nieznany impuls wtargnął do podświadomości dziewczyny, ostrzegając ją przed niebezpieczeństwem.
Sakura stanęła nagle. W prawdzie byli już w drodze powrotnej, wioska dawno zniknęła im z pola widzenia, jednak coś, sama nie wiedziała co kazało jej się zatrzymać.
Trzask!
Odgłosy pojawiły się ponownie. Serce zaczęło jej bić coraz szybciej. Poczuła jak zimny wiatr chłosta jej policzki. To był zły znak.



Autor: Cherlyn

Rozdział 5 
Fragment:
Stała przyczajona za regałem przepełnionym mało używanymi książkami. Poprawiła swoje okulary do czytania na idealnie prostym nosie i skupiła wzrok na Itachim, z nadzieją, że może ta krótka chwila poświęcona na obserwacje, pozwoli jej na odgadnięcie ile czasu zamierza siedzieć w szkolnej bibliotece.
Nie, no przecież nie jest Sherlockiem Holmesem !
Schowała się ponownie za mało używanym działem z filozofią, z myślą jak wyjaśnić Itachiemu co taka blondynka jak ona robi w bibliotece z własnej nieprzymuszonej woli, z książką do trygonometrii wychodząc z działu z filozofią i jeszcze w okularach. Jej wizerunek głupiej blondynki mógłby poważnie podupaść.
Wzięła głęboki wdech. Przecież jest Skyler, nikt w życiu by jej nie uwierzył gdyby nawet wyszła z tą cholerną książką do trygonometrii. To nawet dziwne, że jeszcze nikt nie zwrócił jej uwagi pokazując, że paranormal romance jest na drugim końcu sali.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

CREATED BY
MAYAKO